Skaliste przestrzenie tworzą surowo piękny krajobraz, powstały miliony lat temu podczas gwałtownych ruchów skorupy ziemskiej. Proces ich rozpadu trwa nieubłaganie.
NI ie ma na kuli ziemskiej drugiego takiego miejsca, którego nazwa oddawałaby jego istotę równie do-skonale, jak w przypadku Złych Ziem (Badlands) w Dakocie Południowej. Odstręczający krajobraz pełen nagich, poszarpanych wzgórz, poprzecinanych mrocznymi parowami i stromymi szczelinami - doprawdy, trudno sobie wyobrazić bardziej niegościnne miejsce. Wąskie skały
0 płaskich czubkach, często zwieńczonych stosami skał
1 kamieni, majaczą groźnie na horyzoncie, jak wieże obronne średniowiecznych zamków.
Tutejsi Siuksowie zwali to miejsce mako sica. Nieustraszeni traperzy z francuskiej Kanady, którzy dotarli tu w XVIII wieku, ochrzcili je les mauvaises terres. (Obie nazwy można przetłumaczyć jako złe ziemie). Traperzy podróżowali w dół rzeki Missouri, polując na zwierzęta futerkowe i handlując ich skórkami. Na północ od rzeki White River nagle wstrzymali swój marsz. Wkroczyli bowiem na teren Złych Ziem, najbardziej nieprzyjaznego miejsca, jakie dane im było ujrzeć w życiu. Obszar ten wydawał się nieskończony. Posępne, tchnące żarem pustkowie okazało się także niezwykle trudne do przebycia. Ulewne letnie deszcze przemieniały gliniaste podłoże w zdradliwe bagno, w którym łatwo było o fałszywy krok.
Płaskowyż, który dziś nosi miano Złych Ziem, zaczął się formować około 80 milionów lat temu. Obszar ten, o powierzchni ponad 15 500 kilometrów kwadratowych, graniczący na zachodzie z górą Rushmore, a na wschodzie z rzeką Missouri, znajdował się w owym czasie pod płytkim morzem i pokryty był warstwami osadów. Około 65 milionów lat temu wypiętrzenie skorupy ziemskiej, w wyniku którego powstały Góry Skaliste, rozdarło dno morza i uniosło je, tworząc w ten sposób ogromną bagnistą równinę. Wraz z wysychaniem terenu, obszar ten przekształcił się w pofalowaną prerię, porośniętą bujnym stepem i nielicznymi drzewami iglastymi. Jednak erozja, połączone siły wiatru, mrozu i wody, wyrzeźbiły ostre szczyty i parowy, przekształcając bujne pastwiska w ponure dzikie pustkowie.
Erozja ma charakter ciągły. Na wpół wysuszone Złe Ziemie są rokrocznie niszczone gwałtownymi ulewnymi opadami. Co roku spada tutaj 38 centymetrów deszczu, jednak większość w postaci okresowych oberwań chmury, tak intensywnych, iż w ciągu kilku chwil tworzą się bystre rzeki i kanały, które, zanim znikną, głęboko żłobią podłoże. Woda spada z krawędzi na krawędź, pędząc wzdłuż parowów z nieprawdopodobną siłą. Prehistoryczne warstwy osadowe, które nigdy nie zostały poddane naciskowi twardszych skał oraz pozbawione wzmacniającej je roślinności, nie stawiają żadnego oporu silnym nurtom i łatwo ulegają wypłukaniu. Ogromny ładunek gliny, kamieni i piasku wpada wraz z prądem wody do White River, a stamtąd do Missouri. Wśród nich znajdują się fragmenty kredowe, które nie ulegają rozpuszczeniu w wodzie, lecz unoszą się w niej, sprawiając, że woda przybiera biały kolor, któremu rzeka zawdzięcza swoją nazwę. Z każdą ulewą płaszczyzny skalne stają się coraz bardziej wyżłobione, a parowy głębsze. W ten sposób niektóre skały, a wśród nich Szczyt Wampira, kurczą się rocznie nawet o 15 centymetrów.
Wraz z nieuniknioną erozją miękkich skał Złych Ziem na powierzchnię wydostają się kolejne gigantyczne skamieliny, nieodparty dowód na to, jak wiele gatunków żyło tu i wymierało, towarzysząc nieprzerwanym zmianom geologicznym. Wśród nich można znaleźć ryby i gady z okresu kredy, kiedy na tym obszarze falowało rozległe morze, a także zwierzęta lądowe z oligocenu, który zakończył się 23 miliony lat temu. W okresie tym mieszkały tu tygrysy szablozębe, trójkopytne konie i pewna odmiana wielbłąda wielkości psa.
z Francji, udała się na wyspę. Tam dosłownie zasypał ich grad pumeksu i gorącego popiołu, co świadczyło o tym, że nowy ląd wciąż rośnie.